Apostazja.info na Facebook'u

Anonimowy tekst był pierwotnie dołączony do wniosku nr. 5 i razem z nim rozpowszechniany w sieci.

Pismo należy wysłać listem poleconym, za potwierdzeniem odbioru! Można je też złożyć osobiście w kancelarii kurialnej (nie na parafii!) żądając na kopii, potwierdzenia jego przyjęcia pieczęcią i czytelnym (!) podpisem przyjmującego oraz postawienia parafy na każdej ze stron pisma. Wy też musicie zaparafować wszystkie strony. Pismo oraz jego kopię należy spiąć zszywaczem, lub umieścić w stosownej teczce. Kopie (może być ksero)  wyślijcie do parafii chrztu i m-ca zamieszkania – to często nie te same, jeśli się po urodzeniu przeprowadzaliście – zapytajcie rodziców lub dziadków jak się te sprawy mają.
Należy uważać, funkcjonariusze w kancelariach kościelnych przeważnie są wyjątkowo aroganccy i niemili. Mogą Wam odmówić przyjęcia pisma albo kazać Was wyrzucić za drzwi. Nie dajcie się im w żadnym wypadku. Nie idźcie też  tam sami – koniecznie weźcie ze sobą poważnie wyglądającego świadka, najlepiej kogoś po 30tce, a nie kolegę z dredami w panterce, bo to tylko ich rozwścieczy ;-), sami też bądźcie kulturalni ale stanowczy.
Jeszcze jedna uwaga – po tym działaniu nie będziecie WYPISANI z kościoła ale EKSKOMUNIKOWANI i stosowna adnotacja będzie widniała w archiwalnych księgach wieczystych w parafii po wsze czasy. Innej prawnej drogi nie ma! Księgi chrztów maja status archiwów i podlegają innemu prawu. Możecie zażądać jednak usunięcia informacji o Was z kartotek parafialnych, gdzie jest np. odnotowane czy przystępujecie do komunii i czy przyjmujecie „kolędę”. Te źródła maja charakter inwigilacyjny i infiltracyjny. Zawierają np. wywiady ze sąsiadami na Wasz temat i inne, o których nie macie pojęcia... jak kiedyś  na SB i MO.
Ekskomunika „mocą samego prawa” (łac. late sententiae) to taki kruczek kościelnego prawa kanonicznego, polegający na tym, że samym faktem porzucenia wiary katolickiej, na sposób jawny i publiczny (powyższe pismo jest taka formą) zaciąga się ją automatycznie i nieodwołalnie tj. sama Wasza decyzja o porzuceniu wiary katolickiej wyrażona „expresis verbis” implikuje kary kościelne i żadna władza kościelna nie musi już tego potwierdzać. Sama kopia Waszego pisma będzie dowodem, ze nie jesteście już członkami KK. Jednakże fakt potwierdzenia tego z ich strony pozostaje w zgodzie z wymogami prawa polskiego a takie zarówno  ich, jak i Was obowiązuje i domagajcie się odpowiedzi z ich strony.
KK może nie przestrzegać ustawowego terminu odpowiedzi na korespondencję, zgodnie z Kodeksem Prawa Administracyjnego, i mogą Was olać. Wtenczas trzeba być konsekwentnym i oddać sprawę do prokuratury (zgodne z prawem zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, wyczerpującego znamiona czynu prawem zabronionego tj. przymusu wyznawania religii wbrew jasno wyrażonej woli poszkodowanego oraz naruszenie praw konstytucyjnych – prokuratura MUSI przyjąć takie zawiadomienie, złożone oczywiście na piśmie, zgodnie z procedurami) albo iść tam jeszcze raz i postraszyć ich prokuraturą oraz prasą. (Weźcie świadka, najlepiej dwóch i nie za małych tj. pow. 180 cm).
Istnieje możliwość powrotu na łono KK ale procedura ta jest skomplikowana i też wiedzie przez kurię oraz już przez samego biskupa ordynariusza i załatwianie tego bez pleców tj. polecenia przez któregoś z wysoko postawionych w diecezji księży, ciągnie się latami, tak że się zastanówcie. Decyzja ta implikuje takie obwarowania jak: niemożność bycia chrzestnym, świadkiem na ślubie, świadkiem bierzmowania, otrzymanie ślubu kościelnego zarówno w KK jak i innych k. chrześcijańskich, które teraz z nim do spóły uprawiają tzw. interkomunię; pogrzebu katolickiego na kościelnym cmentarzu. Zgodnie z prawem kanonicznym nie macie prawa przebywać na terenie świątyń i obiektów sakralnych KK. Nawet w obliczu śmierci zwykły ksiądz nie ma prawa udzielić Wam rozgrzeszenia – ma do tego prawo jedynie biskup ordynariusz właściwy terytorialnie lub specjalnie oddelegowany do tego celu kapłan z tzw. „dekretem władzy” ściągnięcia ekskomuniki, przyjęcia Wyznania wiary skruszonego delikwenta, w obecności dwóch pobożnych świadków i w miejscu gdzie przechowywany jest „najświętszy sakrament”.       
Pomocna może być redakcja ogólnopolskiego, dość potężnego, czasopisma byłego księdza, pana Kotlińskiego „Fakty i mity”. Pismo jest powiedzmy... takie sobie, zbyt ordynarne i prymitywne ale poproszeni o pomoc na pewno nie odmówią. Periodyk dostępny w kioskach tyle, że spod lady bo nie widziałem aby gdzieś ktoś je wystawiał. Przy redakcji czasopisma działa stowarzyszenie ORFIM (Ogólnopolski Ruch Fakty i Mity). Jak wywołacie jakąś aferę to zróbcie to z nimi – jeszcze coś zarobicie, jak się da. Oni wprost czekają na takie dymy.  
Opisana przeze mnie procedura jest skuteczna i sprawdzona, sam ją zastosowałem. Dla informacji tez podam, iż sam prawie byłbym ongiś został jednym z owych KK funkcjonariuszy. Znam ich półświatek od podszewki i od kuchni. Jest to straszna organizacja o wpływach i mackach tak dalekosiężnych, ze włos się na głowie jeży. Mimo wszystko uważajcie – to już nie są żarty .
Roześlijcie wzór tego pisma tym, o których wiecie że się im przyda.


Komentarz redakcji:

1. Informacje zawarte w tym tekście pochodzą z pierwszej ręki. Ich autorem jest apostata, który zresztą przez jakiś czas przebywał w zakonie Dominikanów. Po odejściu z zakonu wystąpił z KK i radzi innym jak to zrobić.

2. Naszym zdaniem rady zawarte w tym tekscie są dość radykalne. Sami nie natrafiliśmy na podobne trudności i nie wydaje się nam, aby stosowanie wyżej opisanych środków było konieczne. Tym niemniej zamieszczamy ten tekst na wypadek, gdyby czytelnicy natrafili na niechętnie nastawionych urzędników kościelnych lub zostali zlekceważeni.
Postawą którą zalecamy jest uprzejmość i konsekwencja.

3. W trakcie naszego "śledztwa" okazało się, że niestety KK nie podlega ustawie o ochronie danych osobowych i może je gromadzić dla celów kultu religijnego (cokolwiek to znaczy). Wzór pisma do którego dołaczony był ten komentarz zawiera co prawda żądanie usunięcia naszych danych z kartoteki parafialnej, jednak czy żądanie to odniesie skutek zależy od przedstawicieli kościoła, których polskie prawo nie obliguje do jego spełnienia.