Apostazja.info na Facebook'u

Gazeta Wyborcza z 26-11-2010 drukuje wywiad z pisarzem Wojciechem Kuczokiem. W rozmowie na temat ostatniej książki "Spiski" autor odnosi się do apostazji.

- (bohatera książki) ostateczny rozbrat z rytuałami katolików nastąpił dopiero wówczas, gdy musiał dokonać wyboru między apostazją a hipokryzją. Nadto wyraźnie dał mu się we znaki dysonans w zdaniu: „nie zważaj na grzechy nasze, lecz na wiarę swojego Kościoła”. Ciekaw jestem, ilu Polaków wykonałoby ten sam gest z powodów ekonomicznych, gdyby na podobieństwo Niemców zostali zmuszeni do płacenia podatków na rzecz Kościoła. W Niemczech religijność kosztuje, u nas jest za darmo, może dlatego mamy takie cudowne statystyki. Zachęcam nasz Episkopat, żeby opodatkował swoją owczarnię - zobaczymy wtedy, jak prędko ten kierdel w popłochu rozbiegnie się po lasach.

Dokonał pan aktu apostazji?

- Nie zrobiłem tego oficjalnie, ponieważ rytuały kościelne w naturalny sposób przestały być istotną częścią mojego życia. Czas takich hałaśliwych gestów minął mi z młodzieńczym gniewem, teraz po prostu nie chodzę do kościoła, nie żegnam się przed startem samolotu i nie błagam Najświętszej Panienki o ratunek, kiedy mnie coś przysypie w jaskini. Czuję, że Bóg czuwa nad tym, żebym sobie nie zrobił krzywdy, i jestem mu za to wdzięczny, ale mam przeczucie graniczące z pewnością, że ten Bóg nie ma nic wspólnego z instytucją Kościoła. A już zwłaszcza z tym, co nazywam swojskim polokatolicyzmem.

Nie ma Boga w Kościele?

- Ja go tam nie znalazłem. Znam wspaniałych księży, otwartych, rozfilozofowanych, ale szanuję ich również za to, że nie próbują mnie nawracać. Niestety, polski Kościół jest zaczadzony niezapaszkiem polokatolicyzmu: hermetycznego, nieekumenicznego, nienawistnego, bezrefleksyjnego. Katolicyzm jest dogmatyczny, a ja cenię sobie ludzi wątpiących. W cieniu krzyży snuje się archaiczną wizję państwa jednowyznaniowego i jednonarodowego, co zaczyna być coraz bardziej uciążliwe. Jesteśmy na wstecznym biegu wobec nieuchronnego naporu kulturowej i etnicznej dyfuzji; żyjemy w cudownie zjednoczonej Europie bez granic, a zachowujemy się, jakby czystość rasowa Polaków była najbardziej zagrożonym dobrem tego świata.

Pełen tekst artykułu znajduje się tutaj