Apostazja.info na Facebook'u

[Kilgore Trout] hej koledzy i kolezanki ateisci Okazalem sie tchorzem. Moja dzisiejsza proba apostazji zakonczyla sie porazka. Nie potrafilem stanac przed ksiedzem i powiedziec mu \"tak, chce byc apostata\". Co wiecej, nie wiem czy moja dalsza obecnosc wsrod ateistow ma sens. Nie potrafie okreslic tego co nie pozwala mi na jednoznaczne pomachanie religii i kosciolowi na do widzenia ale przeciez najprostsza odpowiedzia cisnaca sie na usta jest: wiara. Chyba ze faktycznie chodzi o zwyczajny strach przed krokiem ostatecznym ale z czego innego on mialby niby wynikac? Nie mieliscie watpliwosci podczas dokonywania apostazji? W ogole miewacie watpliwosci co do swojego swiatopogladu? Bo ja tak.